Czerwień młodych pożera


Moralność. Cnota wśród młodych prawie zapomniana. Czytam Jane Austen, jej książki o XVIII wiecznym angielskim ziemiaństwie. Minęło ledwo dwieście lat.

Powściągliwość, etykieta, rodzina to zabytki na internetowej półce. Wszystko płynie. Ale czy czasami musi wszystko płynąć tam skąd pochodzi? Wracamy do domu. Nagości, wulgaryzmu i rozpusty. Dziewczyny swoje atuty traktują jak znaki drogowe. Stop. Znaki mają krzyczeć. Ukazywać wszystko to co niegdyś było skrywane i pielęgnowane. Dawniej było symbolem bliskości, przywiązania, miłości. Dzisiaj jest pożądaniem, przyjemnością i rozkoszą. Językiem chcą się wyróżniać. Nie tylko w mowie, ale w ustach innych. Penetrują ciało nieznajome i kończą na zimnej oraz ciemnej ulicy z niechcianym bachorem. W nocy rozpusta jak szarańcza atakuje najmniejsze skrawki moralności na czerwonej ulicy. Gdy światła gasną układa się do snu między milczących jednodniowych kochanków. By potem wraz z czerwonym blaskiem kusić nowych białych.

Może czerwień musi wpierw zawładnąć nami i w kolejności odejść byśmy dostrzeli piękno natury – rzeczy nienamacalnych? „Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda”. Co jeśli nie ma właściwiej drogi. Nic nie jest czarne, białe ani tym bardziej czerwone. Później? Będziemy wtórować Jim’owi Morrison’owi: this is the end, beautiful friend.

Seks w Polsce to tabu. Może i lepiej. „Wybywając” na ulice ludzie wydają manifest tożsamości. Reszta dziś tak jak nigdy jest milczeniem. Czy w pokoleniu dorosłych legitymuje się ktoś przydomkiem kurwy osiedla, bogini seksu lub największej flirciary? Czy kiedyś stali pod czerwoną latarnią? W końcu żarówka się przepala. Filozofie na nowo się rodzą. Żałują, tęsknią, myślą. Chcą opanować rwącą rzekę. Zatrzymać ją, zmienić jej bieg tylko tępo spoglądając. Jest za późno. Za nową twarzą chowają starą tożsamość.

Ile razy z czerwieni wynurzy się nieczystość zanim młodzi wokół mnie staną się filozofami? Koleżanka z czasów szkoły gimnazjalnej dopuściła się aktu jak na nią dojść zaskakującego – aktu nieczystego. Całe zaufanie, poważanie, szacunek zniknęły w jednej chwili jakby nigdy zasłużone nie były. Czy kiedykolwiek bym pomyślała by czerwień zawładnęła jej duszą? Co jeśli filozofowie muszą być naznaczeni czerwienią? Czy kiedykolwiek zatracili się w jądrze ciemności? Granica to szubienica.

Co jeśli czerwień dopadnie i mnie?

Reklamy

One thought on “Czerwień młodych pożera

  1. Pingback: Wstęp & podsumowanie #1 « N a v r a n t

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s