Rewizja Bronisława Komorowskiego – policjant: „do Pałacu!”


Zaczęło się od napisania: Bolesław Komorowski. Czyżby za dużo historii dzisiejszego dnia dlatego „kandydata na kandydata na prezydenta” ochrzciłam charakterystycznym  wśród dawnych królów imieniem? A może to przez umiejscowienie? W ratuszu staromiejskim. Stół i krzesła – antyki. Ściany i filary zdobione drewnem z złotymi akcentami. Podłużna sala, kominki. Do tego portrety na ścianach w eleganckich ramach, na tle przygaszonej żółci.

Otoczenie przyświecało uczuciom po słowach „człowieka numer 2” w Polsce, który rozpoczął przemówienie od opisu pobytu w Gdańsku, podczas strajków. Wypowiedź przeplatał częstymi dygresjami związanymi z 3miastem jakby podkreślając związanie z tym regionem.

„Kandydat na człowieka numer 1” poszedł w kampanii partyjno-wyborczej drogą osoby, która jest obeznana z historią, dla którego liczy się tradycja i obyczaje – co nieco pachnie konserwatyzmem. Jednak wciąż kontrastowało to z dziennikarzami, kamerzystami i dźwiękowcami oraz szyldami PO, które w sali mieszczańskiej zamieszczono aż trzy. Słowa Komorowskiego wraz z elementami wystroju kłóciły się z propagowaniem wizji modernizacji konstytucji, ustroju.

Zanim Marszałek wszedł. W ratuszu rozbrzmiewały rozmowy, szepty, śmiechy. Niektórzy tępili takie „schadzki”. Inni popierali: trzeba wzmacniać Platformę, szczególnie tutaj, w regionie. Zapowiedź wejścia poprzedził błysk fleszy i niezwykły ruch wśród dziennikarzy, którzy lawirowali pomiędzy krzesłami w stronę głównych drzwi. Komorowski zakomunikował, że wpierw konferencja prasowa, a później do nas wróci.

Czyżby przeciwnicy „schadzki” mieli rację? Chodzi tylko o kampanię prezydencką dla szerszego kręgu odbiorców, nie tylko o pra-wybory w Platformie?

Na sali znajdowali się Sławomir Neumann, Jolanta Fedak, Sławomir Nowak czy Paweł Orłowski – czy dla okazania poparcia czy zwyczajnie wysłuchania tego co ma konkurent do powiedzenia? Rzucił się w oczy brak premiera Donalda Tuska i prezydentów Gdańska, Sopotu i Gdyni, których korzenie wywodzą się z Platformy. Zainteresowanie mediów jest duże, jak i wśród zgromadzonych – większość to Młodzi Demokraci i członkowie Platformy.

Gdańsk wydaje owoce. Jan Kozłowski, zapowiadając Marszałka, powiedział: to co zaczyna się w Gdańsku wydaje owoce. Dlatego „kampanię” Komorowski rozpoczął właśnie tutaj. Po czym analogicznie do maksymy Gdańska „odważnie, ale rozsądnie” kandydat rozpoczął przemówienie. Mówił dosyć krótko. Powtórzył słowa o tym, że nie chce panującemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu zabierać żyrandola, tylko zabrać możliwość blokowania ustaw. Określił siebie i prawdopodobną, przyszłą prezydenturę jako nowy obyczaj w polskiej polityce – niezbyt skromnie, czego dowodem jest także wspomnienie o wygrywaniu w „statystykach”. Jego prezydentura ma za zadanie ułatwiać zmianę i likwidować bariery poprzez dialog. Najważniejszym celem polskiej polityki jest dogonienie krajów Unii Europejskiej. Nie marzymy o dogonieniu najsłabszych, bo to się już dzieje. Tylko średniaków. Jako członek Unii Europejskiej i NATO Polska przynależy do świata rozwijającego się. A dlaczego? Polska jest zieloną plamą na mapie „gospodarczego kryzysu”. Poza tym Polacy marzą, są odważni i mają ambicje do nadrobienia w ciągu przyszłych 10 – 12 lat. Komorowski chce uczynić swoją prezydenturę zdolną do współdziałania aby osiągnąć polityczne minimum wspólne, poczucie wspólnoty. Wspólnoty natury historycznej, nadziei na przyszłość, doganiającej inny świat. Prezydentura nie ma wyłączać innych, pogłębiać rowy, tylko zabliźniać te rany, rowy (…) Nie może być różnych polityk, bo za to zapłacimy „bolesną” cenę.

Gdzie kto będzie stał? Bronisław Komorowski wspominał słowa Kaczyńskiego: PiS stoi w tym miejscu, gdzie Sprawiedliwość, a PO tam gdzie stało ZOMO. Komentuje, że jest to zawłaszczenie, zepchnięcie. Retorycznie pyta: zobaczymy, gdzie kto będzie stał? Będzie miał cywilną odwagę do sprzeciwu od zawłaszczenia historii przez jedno środowisko polityczne. Powstaniu i krzyknięciu: nie pozwalam!

Wymienia dwa największe grzechy prezydenta. Pierwszym z nich jest nie wspieranie modernizacji (reforma służbie zdrowia). Drugim zablokowanie szansy na odbudowę procesu integracji europejskiej (zamieszanie z traktatem lizbońskim). Przypomina Lechowi Kaczyńskiemu by nie rozpychał się, ale szanował, wspomagał konstytucje. Ocenia obecną prezydenturę, zarzuca, że nie skorzystał z nici porozumienia z rządem. Jak się samemu nie jest Rzymianinem to nie należy żądać heroizmu.

Przemówienie opiera się na wymienieniu grzechów i grzeszków Lecha Kaczyńskiego i jego prezydentury. Składa się także na antynomiach – prezydent zrobił to tak, natomiast ja… Swoją argumentację buduje na profilu jednostki, którego łatwo krytykować samemu będąc „kandydatem na kandydata na prezydenta”, jak na razie tylko obserwatorem wydarzeń na samiutkim szczycie władzy. Jeden z uczestników skomentował wydarzenia: Marszałek prowadzi kampanię opartą na rozliczaniu błędów popełnionych przez Lecha Kaczyńskiego. Nie przedstawiając żadnych własnych pomysłów związanych z objęciem stanowiska prezydenta.

„Bronek kontra Radek” Jednym z pytań było o obawy związane z kontrkandydatem. Komorowski przyznał, że nie należy do ludzi lękliwych. Wspomniał, że to ON zapraszał Radka do Platformy. Uważa, że wybór kandydata jest związany ze sposobem myślenia, który jest dla wyborcy korzystny. To zwykła kalkulacja. Lepszym sztandarem będzie kto wygra pra-wybory, wybory w terenie. Dodatkowo zależy Komorowskiemu na propagowaniu prezydentury wewnętrznej, natomiast nie, tak jak to robi konkurent, Radek Sikorski – prezydentury zewnętrznej. Zaznacza, że kiedy kontrkandydat był w Afganistanie jako korespondent wojenny… on siedział w więzieniu w obronie Wolnej Polski.

Czy IPN to zło? Nie, brak byłby potworną wyrwą w historii, w poznaniu samego siebie, świadomości. Jednakże uważa, że w IPNie pracuje zbyt dużo osób „jednostronnych politycznie”. Oprócz zwykłego komentarza Marszałek nie przedstawił reformy, sposobu naprawienia IPNu.

Czyj prezydent? Komorowski zapytany o to co zrobi by był postrzegany jako „mój prezydent” (nie, tak jak część Polaków mówi o Lechu Kaczyńskim „to nie jest mój prezydent”). W odpowiedzi tłumaczy, że PO jest partią centroprawicową, środowiskiem umiarkowany. Polska jest poważnym krajem i nie zasługuje na gwałtowne zmiany – od ściany do ściany. Mamy dzisiaj ustrój dwugłowy (kanclersko-parlamentarny). Chcę poprawić konstytucję. Zlikwidować pewne mechanizmy sprzyjające konfliktom.

Kobiety. Zapytany o parytet – krótko tłumaczy, że nie należy kobiet zmuszać, tylko im ułatwić pogodzenie funkcji. Traktuje rodzinę jako inwestycję na przyszłość. A parytet uważa za ostateczny akt rozpaczy, jest to sztandar – a nie rzeczywiste rozwiązanie problemu.

Byli i przyszli wybierani prezydenci. O poprzednich prezydentach mówi, że są niewykorzystanym potencjałem. Komorowski przekonuje, że zadba by ten potencjał zagospodarować na nowo. Jeden z uczestników zasugerował Marszałkowi dwie kadencje prezydenckie, na co odpowiedział, że dobrą prezydenturą jest taka, która nie popełnia zasadniczych błędów i przekracza bariery. Zapytany o sposób wyboru prezydenta i jego kierunku rozwoju: Polacy lubią bezpośrednio wybierać. Chce pogłębić w PO mechanizmy wyboru bezpośredniego i w okręgach mandatowych – która są jak człowiek z człowiekiem. Warto „lansować” w Platformie jednomandatowe okręgi.

Rzecznik Sił. Jako może przyszły Rzecznik Sił Zbrojnych będzie się starał pilnować aby siły zbrojne, marynarka wojenna były planowane, budowane i modernizowane. Jak na razie Polska realizuje (używając słów poseł Fotygi) „politykę ekspedycyjną” – polityka nadgorliwości czy Ameryce się nie odmawia? Jednakże polska armia ma służyć wyłącznie do obrony polskiego terytorium i umacniania sojuszy międzypaństwowych. Dawniej w NATO istniał dla nas plan ewentualności (w razie ataku plan obrony). Teraz jest on dziurawy. Będę wspierać wypracowanie wersji aktualnej. Nawet jeśli nie ma realnego zagrożenia – trzeba mieć plan. Wojsko powinno tu pilnować, Bałtyku.

*

Idąc na spotkanie z Bronisławem Komorowskim upierałam się przy jego prezydenturze. Radosława Sikorskiego widzę jako świetnego, aktywnego ministra realizującego różne pomysły czy idee. Natomiast Komorowskiego jako prezydenta, przedstawiciela, reprezentanta państwa. Wychodząc moja opinia się nie zmieniła. Jednak była potwornie poturbowana przez różnicę, dystans w wizji świata kreowanej przez media, a tym co faktycznie ma miejsce.

Komorowski na spotkaniu wspomina pewną rewizję, która zakończyła się słowami policjanta: do Pałacu. Czyżby była to zapowiedź objęcia urzędu w Pałacu Prezydenckim?

PS „Kocham Cię, Radku, wygrała Platforma!”

Reklamy

2 thoughts on “Rewizja Bronisława Komorowskiego – policjant: „do Pałacu!”

  1. Myśle, ze sie nie pogniewasz jak nazwe ten artykul reportazem „z wydarzenia” :)). Bardzo wnikliwie badasz wypowiedzi Komorowskiego i rzetelnie podajesz informacje na jego temat (mimo ze go popierasz, to jednak jestes w stanie napisac o zarzutach skierowanych w jego strone, kiedy zdobyl sie tylko na krytyke Kaczynskiego, zamiast podawac wlasne pomysly na rozwiazanie problemow, co jest mega obiektywne).To jest po prostu kawal dobrej dziennikarskiej pracy, zastanawiam sie, jak udalo Ci sie tak dobrze zapamietac jego wypowiedzi. Nagrywalas je na dyktafon? jestem wow! pod wrazeniem ;))) ;*** Po prostu odlot, Dominika! :) (ha! i Ty sie niby przestalas interesowc polityka… xdd :)) ;*

  2. Pingback: Wstęp & podsumowanie #1 « N a v r a n t

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s