Recenzja “Kwiat pustyni”


Nic nie jest niemożliwe, jesteś tak silna, że sama byś w to nie uwierzyła. Nie istniejemy na tym świecie po to, żeby jeść oraz spać. Trzeba być szczęśliwym, uciekać, jeśli jest źle. Życie jest czymś nadzwyczajnym, nie wolno tego nie doceniać. Moim zdaniem nie potrzeba żadnej religii, żeby czuć się szczęśliwym (Marta Strzelecka przeprowadziła wywiad z modelką Waris Dirie dla Gazety Wyborczej).

Film jest oparty na wspomnieniach Waris Dirie. „Kwiat pustyni” to ekranizacja książki somalijskiej dziewczyny o tym samym tytule. Główny czas akcji stanowi życie Waris w Londynie. Odkąd zrezygnowała z powrotu do Somalii po przemówienie w ambasadzie ONZ. Na fabułę także składają się retrospekcje z życia w Somalii – obrzezanie, ucieczka przez pustynię. W mojej filmowej historii jeszcze nigdy nie spotkałam się z filmem, który poruszałby kwestię obrzezania kobiet. Dziennie okaleczanych jest 6 000 dziewczyn, a sama scena aktu… brutalna, bez niepotrzebnego słodzenia. Wciąż pamiętam krzyk 3letniej dziewczynki…

Kocham moją matkę, kocham moją rodzinę i kocham Afrykę. Od ponad 3 tysięcy lat rodzina wierzy, że jeśli ich córka nie jest obrzezana , nie jest czysta. Ponieważ to co jest pomiędzy naszymi nogami nie jest czyste. Więc musi być usunięte i zaszyte jako dowód dziewictwa i czystości. W noc poślubną mąż bierze ostrze albo nóż i otwiera ją, aby mógł w nią wejść. Nieobrzezana kobieta nie może wyjść za mąż. Konsekwentnie zostaje wyrzucona z wioski i traktowana na tym samym poziomie co dziwka. Te praktyki są kontynuowane, pomimo tego że nie są zapisane w Koranie. Jest powszechnie akceptowane, że w rezultacie tego zabiegu kobiety są chore psychicznie i fizycznie do końca swojego życia. Te same kobiety, które są kręgosłupem Afryki (…) Jak bardzo mocniejszy byłby nasz kontynent, gdyby ten bezsensowne okaleczanie było zakazane? Jest przysłowie w moim kraju: „Ostatni wielbląd w szeregu idzie tak szybko jak pierwszy”. Cokolwiek stanie się z jednym z nas, ma wpływ na nas wszystkich. Kiedy byłam dzieckiem powiedziałam, że nie chce być kobietą. Po co? Gdy jest to tak bolesne i smutne? Ale teraz gdy dorosłam jestem dumna z tego kim jestem. Ale w cierpieniu wszystkich, spróbujmy zmienić znaczenie „bycia kobietą”.

W rolę głównej bohaterki wciela się inna afrykańskiego pochodzenia topmodelka Liya Kebede. Najbardziej podoba mi się wyraźna przemiana jaka dokonuje się na klatkach filmu. Z afrykańskiej pustyni do wybiegów. Z zagubionej, nieśmiałej, bez znajomości języka dziewczyny przeobraża się w zdecydowaną, pewną siebie i otwartą modelkę. Co jeszcze zachwyca? Muzyka, która idealnie dopełnia obraz, nadaje nastrój, klimat.

Brakuje mi jednak jednolitej fabuły. Przeskakiwanie nie tylko z przeszłości w teraźniejszość, ale między scenami sprawia, że czuję jakbym nie widziała wszystkiego. Jakby obraz był wyselekcjonowany, niepełny. Trudno właśnie przyszło połączenie przeszłości – tradycji, rygorystycznej religii muzułmańskiej z teraźniejszością – życiem w roli modelki.

Jednak film zdecydowanie polecam… wszystkim :) Gra aktorska bardzo dobra, wykonanie podobnie i przesłanie też.

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja “Kwiat pustyni”

  1. Filmu nie oglądałam, ale czytałam książkę, zarówno pierwszą część jak i drugą i aż ciarki przechodziły po plecach, że takie rzeczy się dzieją…
    I to w jaki sposób poradziła sobie sama główna bohaterka…
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Pingback: Podsumowanie #4 « N a v r a n t

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s