Naiwny idealista czy Super-podróżnik? „Wszystko za życie” Christophera McCandless’a


Alexander Super-podróżnik, bowiem taki przydomek przybiera bohater podczas swojej wędrówki, opuszcza dotychczasowe pełne sukcesu, materialnego bytu, kłamstw, życie. W 1992 roku 22-letni wybitny uczeń Uniwersytetu Emory udaje się autostopem na Alaskę. Zanim tam dotrze, po drodze spotyka wiele osób z marginesu amerykańskiego społeczeństwa i przytrafia mu się wiele niecodziennych oraz ekstremalnych przygód. Lecz dla idealisty są to tylko przystanki w drodze do upragnionego celu, które mimo to kształtują jego osobowość i spojrzenie na świat, a on sam w tych ludziach pozostawia wrażenie, cząstkę siebie. Jego celem jest dzika, niezbadana, osamotniona Alaska, w której wszystko co poznał dotychczas zaczyna mu się układać w zupełnie inny sposób.

Film „Wszystko za życie” jest zainspirowany prawdziwym wydarzeniami z życia Christophera McCandless’a. Sean Penn dokonał adaptacji bestsellerowej powieści Jona Krakauera „Into The Wild”. Jest reżyserem i twórcą scenariusza, który, według The Wall Street Jorunal, połączył w filmie piękno, rozrywkę, napięcie i niepowtarzalny klimat. Przy produkcji filmu pomogła mu rodzina McCandlessa, na której pełną aprobację na rozpoczęcie zdjęć… czekał 10 lat.

„Wszystko za życie” to nie tylko opowieść o poszukującym siebie idealiście, który stanowczo mówi: nie amerykańskiemu trybowi życia, ale także ciekawa panorama ówczesnej Ameryki, na którą składają się te nietypowe i nieco abstrakcyjne jednostki. Najbardziej poruszyły mnie postacie Wayne Westerberga (w tej roli nominowany do Oscara Vince Vaughn), który daje prace młodemu podróżnikowi oraz Jan Burres (Catherine Keener), do której syn nie odezwał się przez 2 lata, która mimo to wciąż prowadzi podróżniczy tryb życia. Wyraźnie, ale powoli nawiązywała się nic porozumienia między nimi, a głównym bohaterem. W postać Chrisa wcielił się Emile Hirsch, który łudząco przypomina tego prawdziwego, ale także idealnie zagrał jego dążenia i pragnienia – uwierzyłam mu.

„Ani na chwilę nie zrozumiała celu swojego życia. Była tu na Ziemi, żeby zrozumieć jego dziki urok i żeby nazywać każdą rzecz jej odpowiednim imieniem”

Z wyjątkiem samej podróży Chrisa w filmie jest uwzględniona także psychologizacja bohatera poprzez podwójną narrację i retrospekcje. Reżyser przeplata główną akcję filmu wspomnieniami z młodości oraz równolegle obok historii Alexandra siostra opowiada o jego dzieciństwie, o początkach jego pragnień.

Warto także zwrócić uwagę na muzykę, którą skomponował Eddie Vedder. Podobno zgodził się on na jej napisanie zanim dowiedział się czegokolwiek o filmie. Brzmienie folkowo-rockowe oraz słowa piosenki idealnie komponują się ze wspaniałymi ujęciami panoramy, krajobrazu, środowiska Ameryki, a przede wszystkim Alaski o każdej porze roku.

Podziwiam upór Alexandra Super-podróżnika. Olbrzymią chęć doświadczenia pełni życia przez siebie i dla samego siebie. Jednak w tym wszystkim Chris z pasją szaleńca, nieokiełznaną swobodą i pociągającą dzikością zatracił się w życiu na Alasce. Pragnął doświadczać życie, które znał z książek Tołstoja, Londona i Thoreau.

Gdzie kończy się granica naiwności, a zaczyna prawdziwe szczęście?

„Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe kiedy się nim dzielimy”

Reklamy

6 thoughts on “Naiwny idealista czy Super-podróżnik? „Wszystko za życie” Christophera McCandless’a

  1. Pingback: Podsumowanie #7 « N a v r a n t

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s