Podsumowanie #8


Tytuł chyba nie bardzo pasuje do treści poniższego posta? Chociaż będzie to podsumowanie bardziej osobiste-czytelnicze niż pisarskie. Ostatni miesiąc spędziłam na wsi. Jeśli nie byłam tam fizycznie to duchowo albo sprowadzając wieś do miasta. Dlatego zaniedbałam pisanie. Chociaż trudno to nazwać zaniedbaniem, bo nie miałam o czym tutaj pisać. Za to byłam bardzo płodna jeśli chodzi o prowadzenie dziennika ;)

W poprzednim poście wspominałam o „W rytmie allemande”. Książka Francois’a Nourissier’a  wprawiała mnie w negatywny nastrój, a czytałam, bo liczyłam jednak, że to się odmieni. Szczególnie, że akcja działa się w mojej ukochanej Francji  Ostatnie kilka stron czytałam z zapartym tchem, ale nie wiem czy to bardziej sprawiła treść czy wreszcie minimalna ilość stron trzymana w prawej ręce?

Później były „Medaliony” Zofii Nałkowskiej. Utwór jest oparty o badania i obserwacje autorki podczas prac Międzynarodowej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskiej. Jak zwykle, przy literaturze, która porusza tak delikatną strunę czasu wojny jaką są jej ofiary, płakałam i wzdychałam.

Następnie przeczytałam po angielsku „Hotel Bertrams” Agathy Christie. Było to moje pierwsze spotkanie z najbardziej popularną autorką kryminałów. Może trafiłam na złą książkę, ale… Przede wszystkim dużo się śmiałam i nie jestem pewna czy taką funkcję ma spełniać kryminał? Wszelkie moje podejrzenia co do zbrodni rozwiało na wszystkie strony świata… bardzo! bardzo zaskakujące zaskoczenie.

W końcu i nawet sięgnęłam po lekturę, której nie zdążyłam przeczytać w trakcie roku szkolnego, „Ludzie Bezdomni” Stefana Żeromskiego. Bardzo mnie urzekły dzieje doktora Judyma, chociaż do końca nie akceptowałam jego wyboru. Gdzieś tam nawet wydawało mi się, że rozumiem jego decyzję. Szczególnie podobał mi się dziennik Joasi Podborskiej.

Przed ponownym wyjazdem do Kleszczyńca w poprzedni weekend wybrałam się na zakupy i nie mogłam się oprzeć by nie kupić „Dziennik nimfomanki” Valerie Tasso. Film podobał mi się tak sobie, ale chciałam go porównać z książką. Szczególnie gdy dowiedziałam się, że jest to ekranizacja dziennika. Nie jest on arcydziełem, ale czyta się go bardzo szybko. Oprócz szeroko promowanych scen erotycznych jest to przede wszystkim opowieść o kobiecie, która poszukuje spełnienia, prawdziwej miłości, przyjaźni. Warto ją przeczytać na pewno by się trochę oderwać od świata i zatracić w świecie innych fascynacji w gorącej Barcelonie.

A teraz? Długo zabierałam się za „Kapuściński non-fiction” Domosławskiego, ale w końcu udało mi się. Mam gdzieś jeszcze notatki z obiecanej relacji ze spotkania z autorem.  W ciągu następnych dni zamieszczę relację z Chorwacji. Jak na razie, po moich 11 recenzjach książki, mówię basta – ile można bawić się w krytyka? Czas na nieco odmiany.

U mnie za oknem szaro i ponuro, a oprócz tego robotnicy hałasują. Dlatego życzę udanej pogody i ciszy na te ostatnie dwa tygodnie zanim trzeba będzie wrócić do szkoły :(

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s