Prosto z mostu lat 90.


– Są lata dziewięćdziesiąte!

W tym momencie przerwałam czytać książkę i wróciłam na początek. Poszukiwałam informacji na okładce o dacie wydania. 1997.

1997. A wiecie jak ją czytałam? Jakby to działo się tuż za ścianą. Na dole mojej ulicy, 3 kilometry dalej od mojego domu, w Gdańsku, w Gdyni… Wiele razy czytałam na głos niektóre fragmenty i dodawałam „to pasuje do (imię koleżanki). Wiele też razy wyrywał mi się okrzyk „och, muszę (imię koleżanki) to pożyczyć!”. Tak, a potem sięgałam po telefon i listę osób do wypożyczenia „Prosto z mostu” mam aż do przyszłego roku.

Główną bohaterka jest Tasha – Tasha poszukująca namiętności, Tasha poszukująca szacunku i podziwu, Tasha poszukująca zaspokojenia, Tasha poszukująca… Właściwie Tasha jest moją (imię koleżanki). Ponadto jej historię uzupełniają perypetie miłosne przyjaciółek – „namiętnoholiczki” Andy, zakochanej w niewłaściwym facecie Mel, zmuszającej mężczyzn do małżeństwa Emmy.

„Prosto z mostu” to kolejna książka z serii literatury w spódnicy, ale w tej dużą rolę odgrywają także mężczyźni. Jane Green przedstawia cały wachlarz ich portretów: przystojnego Andrew zakochanego w sobie, Simona bojącego się poważnych związków oraz przyjacielskiego Adama. Dla Jane Green nie każdy mężczyzna jest świnią, dlatego ich portrety są obiektywne, ale mimo wszystko bardzo kontrastowe. A któż by pomyślał, drogie panie, że mężczyźni mogą tak się różnić?

Historię trzydziestoletniej panny czyta się jak dobry kryminał. Autorka przedstawia wpierw skutki, a potem powoli odkrywa przed nami przyczyny – na tym nie kończy – uwzględnia różne perspektywy, zdania (szczególnie te męskie i żeńskie). Co więcej poprzez umieszczanie pytań i zwracanie się do bezpośrednio do czytelnika zmusza go do zadawania kolejnych pytań, zastanawiania się, snucia refleksji. Dlatego Anastasia nie jest sztuczną, wykreowaną postacią literacką. Tylko kobiętą, którą można spotkać na ulicy, w kawiarnii, sklepie. Na kartach „Prosto z mostu” zmienia się, uczy, poznaje nowe rzeczy. Między innymi dzięki uczęszczaniu na terapię do psychologa, który uświadamia ją jakie błędy popełnia.

Jednakże żeby się dowiedzieć czy Tashy się udało przezwyciężyć swoje błędy zapraszam do przeczytania lekkiej, zabawnej książki „Prosto z mostu”. Książkę polecam na pochmurne wieczory, kiedy sytuacja za oknem nie zachęca do wyjścia, ale także kiedy potrzeba niezobowiązującej lektury do podniesienia na duchu.

Reklamy

2 thoughts on “Prosto z mostu lat 90.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s