Zły Brat Bliźniak. Reportaż Dominiki Stańkowskiej


Pod Prąd, pasja / 40 marzec 2012 (zapraszam do przejrzenia całego marcowego wydania Pod Prąd)

Zły Brat Bliźniak to internetowy nick Wojciecha. Dwudziestosześciolatka z Malborka. Jego całe życie kręciło się wokół gier komputerowych, ale zamiast w nie grać, jak jego znajomi, pomagał budować społeczność skupioną wokół gry na forach internetowych (tzw. gildie).

Pierwsze kroki stawiał w grze World of Warcraft (WoW) – był to czas poznania gry i innych graczy. Po jakimś czasie został poproszony o opiekę nad forum Szwadron.net. – Choć z pozoru to tylko gra, samo zarządzanie gildią wymagało masy pracy. Nieraz zdarzały się nieprzespane noce, nie z powodu samej gry, a spraw administracyjnych. Jednakże wtedy miałem świadomość, że dzięki temu innym gra się przyjemniej, a i ja przez to czuję się świetnie. 

Gramy na Żywo

Kolejnym etapem rozwoju pasji Wojtka było powstanie bloga o grach Zlybratblizniak.pl. – Jeszcze rok temu był to zwykły projekt. Powróciłem do WoW’a, ale postanowiłem, że przy tym przekażę wrażenia z gry widzom na YouTube. Chciałem to gdzieś udokumentować i dlatego powstał blog. – Eksperyment przerodził się w audycję Gramy na Żywo, podczas której Wojtek jednocześnie grał i komentował to, co działo się na ekranie. – Najlepsze pomysły na recenzje przychodziły mi do głowy podczas gry. Przyciągało to coraz więcej widzów, ale mimo to nie byłem zadowolony i zapragnąłem czegoś więcej.

Wystarczy dobry pomysł

Z coraz większego powodzenia dotychczasowych działań zrodziła się idea przekształcenia portalu w multiblog, na którym także inni mogli się wypowiadać i przedstawiać swoje osiągnięcia. Był to wspólny pomysł Wojtka i Sabiny. Ona także zamieszczała swoje prace w sieci, choć trudno jej było zdobyć zainteresowanie. Obydwoje zrozumieli, że jest mnóstwo takich twórców, jak oni, a platforma, którą mieli zamiar stworzyć, miała ułatwić im zdobycie odbiorców. – W końcu była to szansa na znalezienie się w gronie podobnych sobie, z którymi można było się poznać – wspomina. Wojtek natomiast o początkach mówi tak: – Gdy przyglądam się moim pierwszym doświadczeniom z grami, widzę wyraźnie, że to było jak trening kreatywności. Nawet mogę to porównać do tutoriala, jaki często jest na początku gier. Po prostu musiałem to przejść, aby rozpocząć prawdziwą grę.

Trudne wybory

Praca w redakcji portalu zlybratblizniak.pl nie jest szablonowa. Mimo że Wojtek zajmuje się głównie audycją Gramy na Żywo, to w praktyce bardzo dużo czasu spędza również na blogu. – Nie raz zdarzyło mi się odmówić wyjścia ze znajomymi czy też spotkania przy piwie, bo byłem zajęty sprawami na stronie. To bez wątpienia jest minus, ale ja staram się tak na to nie patrzeć. Jest to czas, który muszę poświęcić, by witryna się rozwijała. Oprócz tego pilnuję ważnych premier czy wydarzeń ze świata gier. Jest z tym urwanie głowy, bo z jednej strony muszę wypatrywać nowych twórców w sieci, z drugiej być na bieżąco ze sceną gier, z trzeciej analizować i prognozować zainteresowanie widza, a następnie realizować projekt właśnie w oparciu o te dane.

Prawie jak rodzina

Wojtek podkreśla, że jest to bardziej frajda niż praca. Wszyscy pomagają sobie nawzajem w miarę możliwości, czasu i umiejętności, ale większość projektów każdy tworzy sam. – Jesteśmy jak rodzina i tak też się tutaj czujemy. Każdy pomysł, który zawisł w powietrzu, został zrealizowany, co mnie bardzo cieszy.Wojtek najczęściej ma głos doradczy i odwala kawał dobrej roboty – jak komentuje to Sabina.

Pomysł na siebie

Wojtek współpracuje z redakcją, dostarczając materiały, pomysły i przemyślenia. W zamian otrzymuje pomoc przy prowadzeniu Gramy na Żywo. – Kiedy przyglądam się ludziom, którzy współpracują ze stroną, widzę w nich masę świetnych pomysłów, które aż rwą się do tego, by zostały uwolnione. Z tą kreatywnością trzeba się urodzić. – Jednakże rozrost serwisu nie przypomina prostej linii. Wojtek wspomina, że było bardzo dużo błądzenia – co publikować, jak i kiedy oraz na jakich serwisach. Na początku nikt tego nie wiedział. – Nic na siłę, ja chcę tutaj tylko dobrze zrealizowanych pomysłów, a nie sztuki dla sztuki – dodaje. – Dziś witryna Zlybratblizniak.pl jest jeszcze za mała, by była moim sposobem na życie, ale mimo wszystko powoli do tego dążę. Chciałbym zbudować dla ludzi miejsce pracy, która ich kręci. Czy to się uda? Nie wiem, ale codziennie widzę przed sobą taki właśnie cel.

Artykuł na stronie magazynu „Pod Prąd”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s