„Dzisiaj narysujemy śmierć” na piaskach Rwandy


Wojciech Tochman
„Dzisiaj narysujemy śmierć”
Wołowiec 2010
Ocena: 4/5

Lubię odnośnie literatury faktu to, że czyta się ją jak powieść, która wciąga i pożera. Tyle, że z każdą przeczytaną stroną uderza nas, że jest to książka napisana na faktach – to, o czym czytamy, tam, kilka czy kilkadziesiąt kilometrów dalej, działo się naprawdę. W przypadku reportażu Wojciecha Tochmana siła, z jaką czytelnik zostaje powalony, jest olbrzymia.

„Dzisiaj narysujemy śmierć” to niekoniecznie czarno-biały obrazek ludobójstwa: wyliczenie ofiar i wskazanie katów. Sytuacja Rwandy utrzymuje się w tonacji wielokolorowej, chociaż nastrój reportażu jest przygnębiający i wiele razy czytelnik odłoży książkę z powodu szoku, złości czy smutku. Tochman opowiada o tym, co się wydarzyło po tym, jak maczeta zderzyła się z głową człowieka, czego odgłos przypomina rozłupywanie kapusty.

Przez piaski Rwandy prowadzi nas Leonard i jego świadectwa. Jego relacje zmieniają się wraz z pogłębianiem się samej znajomości z autorem. Od skrótowych opowiadań o nocy, w której matka wypchnęła go przez okno w ciemność po osobiste wynurzenia dotyczące ich relacji. Opisy są bardzo plastyczne, z łatwością możemy poczuć klimat kraju w Afryce. Oprócz głównego bohatera, który pełni rolę przewodnika autor zamieszcza także szereg innych historii, które uzupełniają obraz sytuacji w kraju. Jest to cały szereg postaci-ofiar, ale reportażysta spotyka się także z katami, z tymi, co zadawali ból i cierpienie. Na plus jest także zaglądanie w karty historii – przytaczanie jak Rwanda wyglądała dawniej, jak to się wszystko zaczęło.

Co mnie zdumiało, ale także i zasmuciło to ciągłość zadawania pytań. Nie ma jednoznacznego wniosku i konkluzji, chociaż przy takiej skali okrucieństwa może nie jesteśmy w stanie mówić o żadnym… Tochman swój reportaż oscyluje wokół osi ofiara lub kat, a my, świadkowie, czytelnicy, obserwatorzy. Sam autor wiele razy zastanawia się dlaczego o tym pisze, dlaczego powinniśmy o tym wiedzieć, ale też wtrąca pytania, które i czytelnik sobie sam zadaje w trakcie lektury, dlaczego to jest ważne, żeby z tym się zmierzyć, po co o tym czytam?

Szczerze to ja sięgnęłam po „Dzisiaj narysujemy śmierć”, żeby wreszcie zrozumieć, czytałam ją z nadzieją, że dowiem się o konflikcie Hutu-Tutsi, ludobójstwie w Rwandzie. Otrzymałam to wszystko w oszczędnie językowo i fragmentarycznie napisanej powieści, którą spina Leonard – polski przedstawiciel ludobójstwa w Rwandzie. Co ważniejsze Tochman nie ograniczył się do pustego przedstawienia faktów, pogłębił je o refleksję, a raczej o nakłonienie do refleksji. A jakiej? Myślę, że absolutnie każda osoba powinna przeczytać „Dzisiaj narysujemy śmierć”. Szczególnie polecam nam, Polakom, którzy także spotkali się z ludobójstwem. Jednakże wyciągnięcie refleksji pozostawiam każdemu z osobna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s