Mariuszowi Szczygłowi, jak Czechom, nie chce się nie chcieć. Relacja Dominiki Stańkowskiej


Czwartego dnia festiwalu Literacki Sopot (21.08.2012) ponownie Zatoka Sztuki powitała znanego reportażystę – Mariusza Szczygła. Sala Kryształowa pękała w szwach. Zgromadzonej widowni prowadzący Paweł Goźliński i Magdalena Grzebałkowska nie musieli przedstawiać autora „Laska Nebeska”. Inna jego książka, która cieszy się popularnością w Polsce, ale też doczekała się licznych tłumaczeń to „Gottland”. Oprócz tego Mariusz Szczygieł zadebiutował reportażem „Niedziela, która zdarzyła się we środę”. Wydał antologię reportaży „20 lat Nowej Polski w reportażach” oraz książkę „Zrób sobie raj”.

Czech – w pięciu zdaniach

Jak już wspomniałam, Mariusz Szczygieł to „czechofil”. Urodził się na Dolnym Śląsku. Mimo to w dzieciństwie Czechy były bardziej źródłem żartów niż ciekawości. Z kolegami śmiał się z tego jak po czesku brzmi parasol (szmaticzku na paticzku).

Na początek reportażysta próbował określić Czechów. Po pierwsze zaznaczył, że czeska kultura się nie napina. Kuchnia jest ciężka. – Musi być taka, żeby utrzymać Czechów przy ziemi – wytłumaczył Szczygieł. Za to denerwuje go ciągły zwyczaj mówienia „dzień dobry”. Staruszka w klatce oraz młodzieniec z kapturem i krokiem nisko zawsze powie dzień dobry… pierwszy. Po czwarte – nie ma tabu, wykorzystują symbole religijne (np. na okładce jednego z czeskich tygodników Jan Paweł II z kiełbasą w ręku reklamuje fatalne polskie jedzenie, aferę solną). Po piąte – Czesi potrafią mówić o sobie bardzo źle.

Zawód – czechofil

Jestem w Czechach, bo szukam tam tego, czego w Polsce nie ma – powiedział Mariusz Szczygieł i dodał: – Czesi nie tropią grzechów, bo wolą się napić piwa.

Fascynuje go jeszcze ekspresja Czechów w postaci klozetowych napisów. Jeden z jego ulubionych: „Nie wrzucajcie gum do pisuaru, bo tymi rękami, co je wyciągam, to nalewam wam piwa”.

E-wpadka

Na jednym z portali Mariusz Szczygieł wygrał konkurs na najgłupszego Polaka. Wspominał, że odpisał organizatorowi, że jest mu bardzo wdzięczny, cieszy się z wygranej. Dzięki temu ludzie przychodzili na spotkania autorskie, aby się przekonać czy faktycznie taki jest. W telewizji odgrywał pewną rolę – wizerunek prostaczka bożego. Dlatego nie pisał o Polsce. – Pojechałem do Czech, bo byłem mniej znany – wyjaśnił.

Wspomniał też sytuację, która się zdarzyła jeszcze jak pracował w Polsacie. – Byłem w toalecie. Przez drzwi pani klozetowa pyta czy jest papier. Odpowiadam, że tak. A ona do mnie, że poznała, poznała. Potem słyszę: Krysia, Krysia, wiesz kto jest w jedynce? Polsat!

Pisarz z Polski

W Czechach Mariusz Szczygieł przedstawia się jako pisarz z Polski. W kraju nigdy by tego nie zrobił. – Pisarz w Polsce to instytucja – stwierdził. Oprócz tego reportażysta przytoczył fragment jednej ze swoich książek – jak ktoś z zewnątrz patrzy na Polaków.

Księży czeskich już nie ma. Wymarli. Są już prawie sami Polacy. Ci Polacy wszędzie wejdą, tylko w rządzie ich jeszcze brakuje. Na przykład nasz ksiądz musiał już iść na emeryturę, słabo chodził, słabo słyszał. Powołali do parafii Polaka, z Polski. Polak to wiadomo: od razu handelek. Nie powiem, pieniądze się ich trzymają. Pan powie, skąd Polacy mają pieniądze? On przyjechał z jedną walizką, a natychmiast okna wymienił na nowe. A klucze to od razu pierwszego dnia. Tak że nasz ksiądz nie mógł już sobie swojego domu, w którym przeżył czterdzieści lat, otworzyć. Jak tylko poszedł do domu starców, to Polak wyrzucił wszystkie rzeczy księdza proboszcza na dziedziniec. Na taką stertę. Sąsiadka trochę uratowała. Było to bardzo przykre. Oczywiście nie jestem jakąś antysemitką czy coś podobnego, żeby nie lubić Polaków, ale pan powie, dlaczego jak na świecie gdzieś jest dziura, to ją wypełnią Polacy? Co to za naród? Dlaczego taki wędrujący? Ta Anglia, to przecież mówią, że tam Polska już jest. Czy to przyzwoite, że naród tak nie usiedzi spokojnie na miejscu? Wy, Słowacy, jesteście zupełnie inni. (fragment „Zrób sobie raj”)

Wpływ modlitwy

Jedna z czytelniczek przytoczyła fragment wypowiedzi z pisma „Bluszcz”, w którym Mariusz Szczygieł wyjawia, że nie przepada za spotkaniami, ponieważ męczą go fizycznie. Sam o sobie powiedział, że nie jest typem opowiadacza. Mimo to zabawiał nas historyjkami.

Kolejna była o pracy w Gazecie Wyborczej. Miał 23 lata i do napisania tekst prywatnie o Wałęsie i Mazowieckim, ponieważ zbliżały się wybory prezydenckie. Sztab Wałęsy nie odpowiadał na ankietowane pytania. Zadzwonił do Danuty Wałęsy, która mu także odmówiła. Powiedział jej, że całą noc modlił się o zgodę. Zdziwiła się, że katolik może pracować w Gazecie Wyborczej i zgodziła się na wywiad. – Była szczera i fantastyczna – dodał.

Tego, czego nie ma

Obecnie Mariusz Szczygieł pracuje nad nową książką o tym, czego nie ma, jak coś się kończy. Zdradził historie, które prawdopodobnie się w niej pojawią. – Jedna opowiada o żonie znanego historyka, która trzyma urnę męża w domu. Myślę o tym jako dziennikarz z hipotezą: historia o miłości. – zdradził. – Inna opowiada o kładce, która prowadzi z centrum handlowego prosto to lasku. Znajoma zna architekta, który miał żonę i kochankę, która wpadła pod samochód właśnie w tym miejscu i prawdopodobnie stąd ta kładka. Aby bezpiecznie mogła przejść.

I jeszcze bardziej czego nie ma

Na koniec warto przytoczyć jedno z pytań czytelnika, które podsumowuje to pełne śmiechu i odprężenia spotkanie z reportażystą: – Czy czeskie dziewczyny w taki upał nie noszą biustonoszy? Szczygieł odparł – A polskie noszą?

*

Strona festiwalu Literacki Sopot

Advertisements

2 thoughts on “Mariuszowi Szczygłowi, jak Czechom, nie chce się nie chcieć. Relacja Dominiki Stańkowskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s