Stereotypowy kradziejek

Tydzień temu w moim bloku doszło do kradzieży. W tym czasie cztery razy przemierzałam schody z powodu zajęć na uczelni. Cztery razy przebiegałam obok pechowych drzwi. Kiedy wróciłam do domu obciążona książkami dziwiłam się, że pies jest spokojny. Do czasu aż drzwi załomotały. Sąsiadka poinformowała mnie o kradzieży i wypytała czy nic nie zauważyłam. Od tamtego popołudnia drzwi jeszcze wiele razy miały przyprawiać mnie o nagłe poderwanie się z krzesła.

Policja, mieszcząca się dwie ulice dalej, przyjechała po półtorej godziny. Przez ten czas zakazała sąsiadce wchodzić do mieszkania i tym bardziej niczego nie ruszać – jakby jedno nie wykluczało drugiego. Sąsiadka siedziała na klatce i co jakiś czas pukała do mnie z zapytaniem czy nie przypomniałam sobie czegoś jeszcze. Jednocześnie odkrywała przede mną kolejne etapy zajścia – od ledwo naruszonych drzwi po wywrócone do góry nogami mieszkanie.

Kilka dni później na tablicy ogłoszeń zawisła karteczka od anonima z informacją o kradzieży oraz przestrogą. Jako osoba, która od niedawna wynajmuje mieszkanie w bloku, z wręcz pobożnością, czytam słowo parafialne wspólnoty, jak i młodzieży, ale może już nie takie parafialne i nie znajdujące się na korkowej tablicy. Anonimowa-sąsiadka tonem wykrzyknienia nakazała stałym mieszkańcom mieć się na baczności, ponieważ w ich bloku dużo osób wynajmuje mieszkanie.

Czytaj dalej

Komunikacja? Tylko nie w pojazdach.

Lubię stać z boku i wchodzić ostatnia do autobusu albo zajmować miejsca z dobrą widocznością na drzwi w tramwaju.

Osoby starsze walą do drzwi i wolnych siedzeń jakby to była gra o indywidualne trofeum. Wyraz ich twarzy jest poważny, zacięty jak u sportowców w rozgrywkach międzynarodowych. Są krople potu na czole, poobijane nogi i czasem wulgarne słówko pod nosem. Urwane rączki przepełnionych siatek. Przecież do takiej walki staną tylko pasjonaci siedzenia. Za wszelką cenę – wolne miejsce to jak miejsce na podium. A przynajmniej wyładowanie swoich niespełnionych aspiracji na delikwencie, którego można opluć, „osapać” i potraktować wilczym spojrzeniem.

Bo w komunikacji miejskiej można zdobyć podium siedzenia. Nawet jeśli tylko na przemijające dwa przystanki.

Zapraszam też na autorskiego bloga na stronie magazynu studenckiego „Pod Prąd”.

Nowy Rok

Myślę, że na swój sposób w porządku jest się żegnać. Widziałam zawsze w tym nie tyle co smutek i żal, ale raczej nadzieję, obietnicę przyszłego, rychłego spotkania.

Najbardziej chyba pamiętam pożegnanie z rokiem 2000. Wydaje mi się, że od tego momentu pamiętam życie jako życie, a nie urywki z pamięci. Nad nami było widmo końca świata – magiczna liczba dwóch tysięcy lat. Pamiętam jak babcia przytulała mnie na kanapie. Z niepokojem obserwowała ekran telewizora. 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2… 1. Świat wciąż istniał. Babcia płakała. Wtedy nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Obecnie nie poszłam w moich rozmyślaniach o solidny krok dalej, a raczej takie tip-topki. Mimo to perspektywa świata z tych ciepłych babcinych kolan znacznie się rozszerzyła.

Czytaj dalej

Natio

Nacjonalizm to postawa społeczno-polityczna uznająca za najwyższe dobro naród. Współczesny świat szczególnie XXI wiecznej Europy charakteryzuje dążeniem do pojednania, równości i sprawiedliwości. Więc egoistyczny cel nacjonalistów do wywyższenia swojego kraju nad inne jest zagrożeniem.

Nacjonalizm to nie jest tylko okrojona definicja jaka zdobiła moje pierwsze zdanie. To są głęboko psychologicznie zakorzenione powiązania między różnymi antyspołecznymi postawami. Szowinizm, czyli agresywna skrajność wywodzą się z nacjonalizmu, cechuje się bezkrytycznym stosunkiem, idealizacją narodu oraz pogardą i nienawiścią do innych. Prowadzi ona do dyskryminacji odmiennych narodów. Innym charakterystycznym elementem jest ksenofobia, która w tym aspekcie przejawia się nie o tyle co niechęcią, ale wrogością i nienawiścią do innych. Prowadzi to do tworzenia zminimalizowanych, uproszczonych wizji świata – stereotypów. Wywołuje to brak tolerancji i szacunku. Charakteryzuje się również prowincjonalizmem mentalnym, braku ciekawości i znajomości świata. Braku jakichkolwiek działań by otaczającą rzeczywistość poznać i zrozumieć. Postawa nacjonalistyczna to pojmowanie słów Woltera „uprawiać własny ogródek” w bardzo dosłowny sposób. Poprzez to zdanie rozumiem interesowanie się tylko własnymi sprawami. Jest to też coś więcej. Umyślna ingerencja w ogródek innych osób mająca na celu przejęcia kontroli, hegemonię. Nacjonalizm właśnie zmierza do dominacji jednego narodu. Nie są to bezkonfliktowe chęci do bycia najlepszym, jest to dążenie do bycia ponad innymi narodami. Nie dało się tego w przeszłości nigdy osiągnąć pokojowo. Chociażby przykładem tego jest II wojna światowa i etnocentryzm Hitlera. Bardzo często takie dążenia łamią normy moralne, etyczne, obyczajowe i religijne.

Dzisiejszy świat wobec takich postaw nie ma nic co mogło by je zatrzymać. Jedynie piękne słowa i bardziej skomplikowane reguły prawne, które w obliczu jego łamania często są interpretowane nie tak jak powinny. Pomimo, że przebyliśmy już raz konflikty wywołane nacjonalizmem. Wiele razy historia lubi się powtarzać. W obliczu kryzysu gospodarczego, przepaści społecznej, niezadowolenia zabłysną jednostki z takimi dążeniami. A jakże wtedy niesprawiedliwym by było zlikwidować je w państwie, które charakteryzuje się wolnością słowa, wolnością wypowiedzi, wolnością poglądów? Jakże wtedy moglibyśmy zakładać, że mają one na celu tak wiele zło jakie wyrządziły w przeszłości? Wtedy to nam mogliby zarzucić stereotypowość, ksenofobię.

Czerwień młodych pożera

Moralność. Cnota wśród młodych prawie zapomniana. Czytam Jane Austen, jej książki o XVIII wiecznym angielskim ziemiaństwie. Minęło ledwo dwieście lat.

Powściągliwość, etykieta, rodzina to zabytki na internetowej półce. Wszystko płynie. Ale czy czasami musi wszystko płynąć tam skąd pochodzi? Wracamy do domu. Nagości, wulgaryzmu i rozpusty. Dziewczyny swoje atuty traktują jak znaki drogowe. Stop. Znaki mają krzyczeć. Ukazywać wszystko to co niegdyś było skrywane i pielęgnowane. Dawniej było symbolem bliskości, przywiązania, miłości. Dzisiaj jest pożądaniem, przyjemnością i rozkoszą. Językiem chcą się wyróżniać. Nie tylko w mowie, ale w ustach innych. Penetrują ciało nieznajome i kończą na zimnej oraz ciemnej ulicy z niechcianym bachorem. W nocy rozpusta jak szarańcza atakuje najmniejsze skrawki moralności na czerwonej ulicy. Gdy światła gasną układa się do snu między milczących jednodniowych kochanków. By potem wraz z czerwonym blaskiem kusić nowych białych.

Może czerwień musi wpierw zawładnąć nami i w kolejności odejść byśmy dostrzeli piękno natury – rzeczy nienamacalnych? „Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda”. Co jeśli nie ma właściwiej drogi. Nic nie jest czarne, białe ani tym bardziej czerwone. Później? Będziemy wtórować Jim’owi Morrison’owi: this is the end, beautiful friend.

Seks w Polsce to tabu. Może i lepiej. „Wybywając” na ulice ludzie wydają manifest tożsamości. Reszta dziś tak jak nigdy jest milczeniem. Czy w pokoleniu dorosłych legitymuje się ktoś przydomkiem kurwy osiedla, bogini seksu lub największej flirciary? Czy kiedyś stali pod czerwoną latarnią? W końcu żarówka się przepala. Filozofie na nowo się rodzą. Żałują, tęsknią, myślą. Chcą opanować rwącą rzekę. Zatrzymać ją, zmienić jej bieg tylko tępo spoglądając. Jest za późno. Za nową twarzą chowają starą tożsamość.

Ile razy z czerwieni wynurzy się nieczystość zanim młodzi wokół mnie staną się filozofami? Koleżanka z czasów szkoły gimnazjalnej dopuściła się aktu jak na nią dojść zaskakującego – aktu nieczystego. Całe zaufanie, poważanie, szacunek zniknęły w jednej chwili jakby nigdy zasłużone nie były. Czy kiedykolwiek bym pomyślała by czerwień zawładnęła jej duszą? Co jeśli filozofowie muszą być naznaczeni czerwienią? Czy kiedykolwiek zatracili się w jądrze ciemności? Granica to szubienica.

Co jeśli czerwień dopadnie i mnie?