„Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli” – recenzja książki Wojciecha Jagielskiego

okładka książki / Kim jest człowiek, który poświęcił się dla sprawy? Czy to Nelson Mandela, pierwszy czarnoskóry prezydent w Republice Południowej Afryki, który przyczynił się do zniesienia apartheidu? Czy to Freddie, twórca wuwuzeli i przywódca kibiców drużyny piłkarskiej Wodzów, który od dzieciństwa marzył o wolności dla Mandeli? Czy to Wojciech Jagielski, korespondent, dziennikarz, mąż i ojciec, który od studenckich czasów marzył o spotkaniu z nim?

W reportażu „Trębacz z Tembisy” Jagielski pytając o człowieka, który poświęcił się dla sprawy, mówi o Mandeli. Ale to pytanie możemy odnieść do trójki bohaterów – Mandeli, Freddiego i samego autora. Legendarna postać prezydenta RPA splata losy młodszych bohaterów. Znajdują się oni na tych samych meczach, wiecach i pogrzebach. Ich losy są paralelne i sposób ich ujęcia jest ogromnym plusem książki.

Czytaj dalej

Reklamy

Spróbuj być mordercą – recenzja książki „Ostre cięcie”

„Zabójcze Umysły” to serial emitowany przez CBS już od 2005 roku w Stanach Zjednoczonych. Ma 8 sezonów i średnio 13 milionów widzów. Pokazuje pracę Jednostki Analiz Behawioralnych w FBI, która próbuje dotrzeć do zabójcy poprzez stworzenie jego profilu. Jednakże tym razem nie o serialu, a o książce „Ostre cięcie” Maxa Allana Collinsa.

JAB to prestiżowa jednostka funkcjonująca w ramach FBI. Są wzywani, gdy policja nie może poradzić sobie ze złapaniem seryjnego mordercy. Zadaniem JAB jest stworzenie profilu zabójcy (charakteru, wyglądu, cech). W „Ostrym cięciu” FBI jest wezwane do Lawrence w stanie Kansas. Nieznany morderca porywa bezdomnych, myje i ubiera ich schludnie, a po zbrodni – porzuca ciała. Fabuła książki jest wciągająca i pozwala samemu szukać odpowiedzi na pytania: kto za tym stoi, czy o czym świadczą poszczególne tropy znalezione na miejscu morderstwa?

Czytaj dalej

Nie-„Last minute” Szymona Hołowni

Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie

Szymon Hołownia

Znak 2012

Ocena: 2/5

Odkrywanie chrześcijaństwa na nowo, dotknięcie jego niezwykłej różnorodności i spotkanie wspaniałej wspólnoty, żywej 24h na dobę – to wszystko, według opisu na okładce, znajdziecie w książce „Last minute” Szymona Hołowni. Ja chyba bardziej nietrafionego opisu nie czytałam nigdy. Sam autor przyznaje we wstępie, że ma to być impresja człowieka, który wpadł tylko na chwilę. Szkoda, że tylko na chwilę.

W przebrnięciu przez zbiór historii o chrześcijanach w Guam czy Salwadorze nie pomaga zróżnicowana stylistyka. Styl potoczny przeplata się z naukowym, ludowe przysłowia z zawiłymi konstrukcjami zdaniowymi. Hołownia także stosuje dygresje, które najczęściej przypominają kazania i próbę filozofowania. Eksponowanie swojego zdania i osoby, kiedy autor pragnie mówić o chrześcijaństwie na nowo, sprowadza się do subiektywnej wizji z perspektywy katolika z Polski.

Dalszy ciąg recenzji na stronie PodPrad.pl

Czytaj dalej

„My, które chodzimy kuchennemi schodami”

Sigrid Boo

„My, które chodzimy kuchennemi schodami”

Przeł. Aniela Waldenbergowa

Ocena: 5+/5 

W latach 30′ XX wieku grono młodych osób w kawiarni rozmawiało o roli kobiety. Mężczyźni opowiadali się za umiejscowieniem dziewczyn w domu jako gospodyń. Damska część towarzystwa, przytłoczona głośnym i rubasznym głosem chłopców i z większa chęcią przypodobania się im niż wywołania dyskusji, cichutko wtrącała przeciwne zdanie zdanie. Nerwowo zachichotały i szczerze oburzyły się, gdy Helga wezwała Jurgena (najbardziej zagorzałego stronnika klasycznego podziału) do przyjęcia zakładu – spędzi rok jako służąca w obcym domu w zamian za brylantowy pierścionek. Jurgen ochoczo przyjął zakład wiedząc, że panna Helga przez całe życie była otoczona opieką guwernantek, służących i jeszcze nigdy nie  miała okazji gotować obiadu.

Utwór Sigrida Boo to feministyczna powieść utrzymana w formie listów, która była bardzo popularna w okresie międzywojennym. Sigrid Boo to norweska pisarka. Na podstawie „My, które chodzimy kuchennemi schodami” powstał film, amerykańska komedia „Servants’ Entrance”.

Czytaj dalej

„Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta”

Stephen Clarke

„Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta”

Przeł. Hanna Baltyn

Warszawa 2012

Stephen Clarke to Anglik, który niemal całe dorosłe życie mieszkał we Francji i publikuje o tym kraju książki. Zasłynął z serii Merde! („Rok w Paryżu”, „W rzeczy samej”, „Chodzi po ulicach”, „M jak Merde”).

Na stronie internetowej autor ujawnia sekret… że jest Paryżaninem. I w „Paryżu na widelcu” próbuje odkryć najgłębsze sekrety miasta. Nie można powiedzieć, że jest to klasyczny poradnik dotyczący stolicy Francji, ale nie jest też to osobiste wyznanie na temat prawdziwej gwiazdy (jak sam Anglik określa Paryż). Jest to coś pomiędzy. W książce znajdziemy wiele cennych informacji dotyczących podróżowania metrem, oznakowania ulic, poszczególnych dzielnic, zachowania w restauracji czy kupowania mieszkania. Jednakże oprócz tego Stephen Clarke, który uważa, że aby kogoś naprawdę pokochać, trzeba go najpierw poznać, odkrywa przed nami prawdziwy obraz Paryża, a nie tylko gwiazdorską wersję, jaka chcą nam wcisnąć jego fani i współpracownicy.

Czytaj dalej na stronie bloga

„Dzisiaj narysujemy śmierć” na piaskach Rwandy

Wojciech Tochman
„Dzisiaj narysujemy śmierć”
Wołowiec 2010
Ocena: 4/5

Lubię odnośnie literatury faktu to, że czyta się ją jak powieść, która wciąga i pożera. Tyle, że z każdą przeczytaną stroną uderza nas, że jest to książka napisana na faktach – to, o czym czytamy, tam, kilka czy kilkadziesiąt kilometrów dalej, działo się naprawdę. W przypadku reportażu Wojciecha Tochmana siła, z jaką czytelnik zostaje powalony, jest olbrzymia.

„Dzisiaj narysujemy śmierć” to niekoniecznie czarno-biały obrazek ludobójstwa: wyliczenie ofiar i wskazanie katów. Sytuacja Rwandy utrzymuje się w tonacji wielokolorowej, chociaż nastrój reportażu jest przygnębiający i wiele razy czytelnik odłoży książkę z powodu szoku, złości czy smutku. Tochman opowiada o tym, co się wydarzyło po tym, jak maczeta zderzyła się z głową człowieka, czego odgłos przypomina rozłupywanie kapusty.

Czytaj dalej na stronie bloga

„E. E.” to dziewczyna czy kobieta – fantazja czy rzeczywistość?

Olga Tokarczuk
„E. E.”
Kraków 2005
Ocena: 4/5

Stawiając pytania o istnienie świata, pochodzenie człowieka nie możemy nie otrzeć się o świat poza rzeczywisty. W końcu w rozważaniach docieramy do punktu, w którym musimy zrezygnować z bytów realnych i przyznać, że może istnieje coś nie poznawalnego dla człowieka, coś większego od niego. Tak samo, gdy tracimy bliską osobę, gdy w jakiś sposób otrzemy się o śmierć, pojawiają się pytania o wiarę w to, co jest niewidoczne. Olga Tokarczuk w książce „E. E.” wiarę w zjawiska paranormalne, zaskakująco, łączy z dojrzewaniem – transformacją dziewczyny w kobietę.

Tytuł powieści Olgi Tokarczuk to inicjały głównej bohaterki Erny Eltzner, która po swoich piętnastych urodzinach dostrzega ducha zmarłego dziadka. Matka zafascynowana światem spirytualistycznym urządza seanse, w którym rolę medium pełni jej córka. Podczas spotkań przez Ernę przemawiają osoby zmarłe, pojawiają też się inne, nieznane duchy, które udzielają moralistycznych i zarazem banalnych rad na temat życia, szacunku, miłości. Zdolności Erny kończą się gdy zaczyna się menstruacja.

Czytaj dalej na stronie bloga